Strona przeniesiona.

Za 5 sekund zostaniesz przekierowany na nową stronę.

Jeśli nie chcesz czekać, kliknij w ten link.

sobota, 17 maja 2014

XXL" cz. III

I tak oto koniec tej szybkiej, krótkiej i realnej historii.
Zastanawiam się, dlaczego tak niewielu panów wypowiada się w temacie. Ze statystyk wynika, że większość czytelników, to właśnie mężczyźni. Co Wy tacy małomówni.? Przecież to Was dotyczy temat!
Kto inny ma pieścić kobietki :D.
Zbliżał się wieczór, kac odpłynął w niebyt, a ja biłam się z myślami.
Po co Konrad zaprosił mnie na pizzę?
Dlaczego zaglądał mi tak zachłannie w dekolt?
I skoro woli chłopaków, to z jakiej przyczyny tak namiętnie mnie obcałowywał wczoraj wieczorem?! Orientację swoją bada, czy chce zmienić może?

Wypindrzona, umalowana, pachnąca i przygotowana ubiorem do jazdy na motorze, czekałam na Kondzia.
Dzwonek do drzwi, porozumiewawcze mrugnięcie oka mamy i w drogę.

czwartek, 15 maja 2014

"XXL" cz. II

Zainspirowaliście mnie! XXL bije rekord i ma większą poczytność, niż wszystkie poprzednie opowiadania. Takoż biję się w pierś, czy raczej w cyc i pluję w lustro, patrząc sobie w twarz.
Dlaczego? Bo doszła do mnie prawda własnej obłudnej dwulicowości.
Niby wkurzają mnie reklamy, telewizja i te wszystkie wykorelowane kobitki w nich, ale tworzę bohaterki na ich podobieństwo.
Tfu, tfu i jeszcze raz tfu!
Koniec! (może z przerwami)
Sama jestem zwykłą babą, nie mam fiuta, ani burzy włosów do kolan. Mój brzuch nie jest sześciopakiem, a tyłek nie posłużyłby rzeźbiarzowi za przykład, ale mój mężczyzna kocha i jedno i drugie (nie mam na myśli fiuta oczywiście :-) )..
Niech to stanie się punktem wyjściowym dla normalności w opowiadaniach, bo się przesłodziłam sama sobą i zaraz heftnę robalami. Idę se zaparzyć wrotycz z piołunem...
Musiałem posiedzieć chwilę i ochłonąć po jeździe. Właściwie to nie po samej jeździe, ale okolicznościach przyrody dociśniętych kurczowo do moich pleców i ud. Roksi zaciskała na mnie kończyny tak kurczowo, że byłem cały zdrętwiały. Dosłownie cały, a najgorszą drętwotę zarejestrowałem w spodniach. Jej ręce na moim brzuchu były bardzo pobudzające i modliłem się tylko, by nie opuściła ich za nisko. Nie noszę fiuta w nogawce, ale układam go właśnie w górę. Nie zawsze, do jazdy na motorze tak mi najwygodniej. Nie wiem, co bym zrobił, gdybym miał go w nogawce, krew by odcięło? Ból byłby na pewno.

wtorek, 13 maja 2014

"XXL" cz. I

Wybaczcie ten chwilowy przerywnik. Musiałam skrobnąć coś nowego, innego i krótkiego, bo zwariuję.
Takaja już tak długo się ciągnie, że czaszkę rozpiernicza mi tyle inności :D.
Tutaj opko szybkie i w maksymalnie trzech częściach. Mało opisów, szybko do celu.
Dodam, że tak zwyczajnego opowiadania nie napisałam jeszcze.
Smacznego wszystkim.
Znów z nim zerwałam. Wkurza mnie to już. Kamil...
Raz jest fajnie i bawimy się świetnie, by po cudnie spędzonym czasie milczeć, nie dzwonić i olewać się nawzajem.
Nic z tego parowania się nie będzie.

Szłam właśnie do pracy. Studia, studiami, ale za coś trzeba żyć. Mogę co prawda wisieć nadal na rodzicielskim kubku, ale kumpela zaproponowała mi wspólne mieszkanie i to kusiło mnie bardzo.

niedziela, 11 maja 2014

Śmiechu warte...

Siedzę rano przy stole konsumując spokojnie prostackiego naleśnika, gdy nagle mąż mój, również spożywający śniadanie swe, pluje nim na laptopa.
Osobiście staram się jeść i nic poza tym w danej chwili nie robić, ale on ma inaczej.
- Kanapki nie dobre? - Zainteresowałam się grzecznie.
- Nie, no co ty - odpowiedział, wycierając przy okazji opluty ekran. - Czytam gazetę.pl.

"Takaja żyzń" cz. XXXII

Trochę perypetii, jak to w życiu ;-).
ps. w pierwszą część opowiadania radzę czytać, nie jedząc...
Podróż przebiegła spokojnie, nie licząc kilku „drobnych” incydentów.
Gdy młodziaki się pobudziły, od razu zaczęły wołać jeść, pić, sikać. Nie chciałem robić zbyt wielu postojów. Uporanie się z ich głodem i pragnieniem nie było trudne, młoda podawała im kanapki i picie.
Problem pojawił się przy okazji parcia na młode pęcherze. Zjazdu na parking nie widziałem, a przystawać na poboczu nie chciałem.
Wpadłem na genialny, moim zdaniem pomysł.

- Sikajcie do pustej butelki – zaproponowałem swobodnie.

piątek, 9 maja 2014

Kult pracy - o co kamon?!

Tytuł tekstu nie bez kozery.
Warum?
Ano, nie jestem jednostką zakochaną w pracy.
Pot występujący mi z wysiłku na czoło, podczas wykonywania codziennych obowiązków, nie jest ulubionym sposobem pocenia się.
Wolę się spocić uprawiając sport, a jeszcze lepiej seks.
I jedno i drugie przynosi kochaną porcyjkę endorfinek i ja im daję lajka.

Znam jednak ludzi, którzy kochają pracować.
Nie!
Im się wydaje, że to kochają, a po prostu nie znają niczego innego, co przynosiłoby taką radość, jaką daje praca.
Mówię właśnie o mojej rodzinie.

czwartek, 8 maja 2014

"Dług" cz. X

Wiem, że czekaliście o jeden dzień dłużej, ale musiałam zebrać trochę informacji na temat tego, co tu opisuję, gdyż nie widziałam podobnych wynalazków na żywo (choć chciałabym). 
Przy okazji tak się na toto napaliłam, że jestem w nim prawie specjalistą, a już na pewno  fanką..
ps. pozdrowienia od Agaty :D
Spakowana, wydepilowana i maksymalnie podniecona Agata oczekiwała wieczoru.
Wyjazd, wspólny wyjazd! Wakacje!
Coś nowego dla niej...
- Komu w drogę, temu wrotki! - Wesoło zawołał Tomasz, wchodząc do mieszkania. - Gotowa?
- Jeszcze jak!- Agata nie potrafiła powstrzymać ekscytacji na myśl o dalekiej podróży, poznaniu kawałka świata i Tomasza przy okazji.